| A A A
polski
Akademia Humanistyczna
Kolekcja Niemieckiej Poezji Klasycznej

Biblioteka Główna im. Andrzeja Bartnickiego

Wydawnictwo Typografia Pułtusk

Bibliotheca Augustana
 
ODJAZD

Ludwig Tieck

 

W końcu nastał dzień radosny
I wybiła ta godzina,
Co się niemożliwa zdała,
Bowiem ból odbierał siły,
Bo szaleństwo zniewalało,
Gdy patrzyłem na swą nędzę.

Jak pogodny ten dzień lata!
Te domostwa, te uliczki,
Które od tygodni tylu
Z nienawiścią oglądałem,
Mają wreszcie zejść mi z oczu,
Spojrzeć mam na łąki w słońcu.
Raz ostatni jeszcze patrzę
Na te domy, te postacie,
Na te okna, i kurtyna
Wnet opada i przyjaciel

Siedzi ze mną już w powozie,
Jeszcze słowo – i migają
Obok domy, chaty, bramy.
Jaki zachwyt! Jaki żal!
Czy tym jestem, który siedział
W tamtych murach jak przykuty?
Tak, ów smutek ze mną jedzie
I na pola, łąki, las
Rozpościera welon czarny.

Przełożył Andrzej Lam

 

AbreiseGedichte, 1805.