| A A A
polski
Akademia Humanistyczna
Kolekcja Niemieckiej Poezji Klasycznej

Biblioteka Główna im. Andrzeja Bartnickiego

Wydawnictwo Typografia Pułtusk

Bibliotheca Augustana
 
LORE LAJ

Clemens Brentano


W Bacharach nad Renem
Mieszkała czarodziejka,
Co liczka miała piękne
I w pęta brała serca.

Przyniosła hańbę wielu
Już mężom dookoła,
Bo z jej miłosnych więzów
Nikt się nie uratował.

Więc biskup wezwać kazał
Ją przed duchowny sąd,
Lecz ułaskawił zaraz,
Gdy tylko ujrzał ją.

Wzruszony rzekł te słowa:
„Ty biedna Lore Laj!
Któż ciebie uwieść zdołał,
Że rzucasz ten zły czar?”

„Biskupie, umrzeć daj mi,
Żyć nie mam już ochoty,
Bo każdy ginie marnie,
Kto spojrzy w moje oczy.

Me oczy dwa płomienie,
Czarowną ramię różdżką –
O, rzućcie mnie w płomienie!
O, złamcie różdżkę zgubną!”

„Nie mogę cię potępiać,
Dopóki nie wyjawisz,
Dlaczego w tych płomieniach
Me serce też się pali.

Nie mogę różdżki łamać,
Ty piękna Lore Laj!
Musiałbym razem złamać
I własne serce wszak.”

„Biskupie, ze mną biedną
Nie czyńcie żartów tu,
Uproście miłosierdzia,
By się zlitował Bóg.

Już życie mnie nie nęci,
Nikogo już nie kocham –
Ja czekam od was śmierci,
Dlatego przyszłam do was. –

Oszukał mnie kochanek,
Odwrócił się ode mnie,
Odjechał w obce kraje,
Nieznane, niedostępne.

Te oczy jasne, dzikie,
Te lica kraśne, białe,
Te słowa dobre, ciche,
To czary moje całe.

Ja sama w tym się gubię,
Przenika serce ból,
Z niedoli umrzeć muszę,
Nie zniosę siebie już.

Do śmierci chrześcijańskiej
Wy prawa mi nie skąpcie,
Niech wszystko zginie marnie,
Gdy nie mam go przy sobie.”

Zawezwał trzech rycerzy:
„Ruszajcie do klasztoru,
Idź, Lore! – Bóg w opiece
Niech ma twój błędny rozum.

Zostaniesz zakonniczką,
Siostrzyczką czarno-białą,
Na ziemi strój się pilno
Na drogę twą ostatnią.”

Jechali do klasztoru
Ci trzej rycerze wraz,
A smutna z nimi w środku
Prześliczna Lore Laj.

„Rycerze, iść pozwólcie
Na tę wysoką skałę,
Raz jeszcze pragnę ujrzeć
Kochanka mego zamek.

Raz jeszcze pragnę spojrzeć
W głęboką wodę Reńską,
A potem już w klasztorze
Chcę Boga być panienką.”

Ta skała stroma taka,
Tak ostra jest ta grań,
Lecz żwawo się wspinała,
By w końcu stanąć tam.

Rumaki trzej rycerze
Na dole uwiązali,
Na skałę także dzielnie
Z mozołem się wspinali.

Dzieweczka rzekła: „Widzę
Łódeczkę tam na Renie,
A kto łódeczką płynie,
Kochankiem moim będzie.

Tak bije w piersi serce,
To pewnie mój kochanek!” –
Wychyla się co prędzej
I rzuca w Renu fale.

Pomarli trzej rycerze,
Bo drogę w dół zgubili,
Musieli zginąć nędznie,
Bez księdza, bez mogiły.

Kto piosnkę tę zaśpiewał?
Żeglarz, co płynął Renem,
I zawsze głos rozbrzmiewa
Od skały trzech rycerzy.1

           Lore Laj
           Lore Laj
           Lore Laj

Jakbym los potrójny miał.

Przełożył Andrzej Lam

[1] Autor opatrzył to miejsce przypisem: „Koło Bacharach wznosi się ta skała zwana Lore Laj, wszyscy płynący obok żeglarze wołają ku niej i cieszy ich wielokrotne echo”.