Strona główna » Georg Trakl » Trakl w 1914 roku
| A A A
polski
Akademia Humanistyczna
Kolekcja Niemieckiej Poezji Klasycznej

Biblioteka Główna im. Andrzeja Bartnickiego

Wydawnictwo Typografia Pułtusk

Bibliotheca Augustana
 
TRAKL W 1914 ROKU

Trakl w 1914 roku. W 100 rocznicę śmierci

(wyjęte z Dat życia)

Z listu do Heinricha z Innsbrucku, początek stycznia: Mnie się powodzi nie najlepiej. Zagubionemu między melancholią i upojeniem, brak mi sił i chęci, by zmienić sytuację, która z dnia na dzień staje się coraz bardziej beznadziejna, pozostaje już tylko pragnienie, aby wtargnęła jakaś burza i albo mnie oczyściła, albo zniszczyła. O Boże, przez jakie winy i mroki musimy jeszcze przejść. Obyśmy tylko nie zostali w końcu pokonani.

6 marca wysyła rękopis zbioru Sebastian we śnie do wydawnictwa Kurta Wolffa w Lipsku. Ok. połowy marca (prawdopodobnie 17) odwiedza w Berlinie (Wilmersdorf) siostrę Gretę, od 17 lipca 1912 żonę Artura Langena. Spotyka się z Else Lasker-Schüler.

Z listu do Heinricha z Berlina, 19 marca, czwartek: Moja siostra miała przed paroma dniami poronienie, związane z niezwykle silnym krwawieniem. Jej stan budzi niepokój tym bardziej, że od pięciu dni nic nie je, i na razie nie można myśleć o tym, aby przyjechała do Innsbrucku. Zamierzam tu jeszcze zostać do poniedziałku lub wtorku i spodziewam się zobaczyć cię jeszcze w Innsbrucku.

Z listu do Fickera z Berlina, 21 marca: Moja biedna siostra jest wciąż jeszcze bardzo cierpiąca. Jej życie jest przepełnione takim rozdzierającym serce smutkiem, a zarazem taką wspaniałą dzielnością, że w obliczu tego wydaję się niekiedy sam sobie kimś mało ważnym; a zasługiwałaby tysiąc razy więcej niż ja, aby żyć w kręgu dobrych i szlachetnych ludzi, jak to mnie było dane w ciężkich czasach z tak wielkim nadmiarem. Zamierzam jeszcze zostać kilka dni w Berlinie, ponieważ siostra jest przez cały dzień sama i moja obecność przynosi jej niejaki pożytek.

Ok. 3 kwietnia powrót do Innsbrucku.

Z listu do Wolffa, 7 kwietnia: Przed ponad 4 tygodniami przekazałem Panu rękopis nowego tomu poetyckiego „Sebastian im Traum”. Byłbym zobowiązany, gdyby zechciał mnie Pan odwrotnie powiadomić, czy rękopis dotarł do Pana rąk, czy jest Pan skłonny drukować tę książkę w swoim wydawnictwie. Oczekuję rychłej decyzji głównie dlatego, że chciałbym jeszcze wprowadzić w rękopisie pewne niezbędne zmiany, a zwłaszcza usunąć przejściowo z rękopisu niektóre utwory, które wymagają, jak mi się wydaje, przepracowania, dodać natomiast parę najnowszych wierszy.

Kurt Wolff zawiadamia o przyjęciu zbioru wierszy.

Z kolejnego listu, 10 kwietnia: Wielkie dzięki za życzliwą zgodę! Jako podstawę umowy przedkładałbym jednorazowe honorowanie procentowego udziału w przychodzie z książki, ponieważ jestem obecnie bez stanowiska i bez własnych środków, co proszę łaskawie uwzględnić przy wyliczeniu honorarium.

Ok. 12 kwietnia, na Wielkanoc, wizyta wspólnie z Fickerem u Carla Dallago (1869–1949), pisarza i filozofa, współpracownika „Brennera”, w Torbole nad jeziorem Garda.

Z kolejnego listu, 16 kwietnia: Wyrażam zgodę na warunki, które Pan mi łaskawie zaproponował, i proszę o przesłanie mi możliwie rychło rękopisu książki, abym mógł wprowadzić te zmiany, o których mówiłem w przedostatnim liście. Chciałbym też dołączyć pięć wierszy, które powstały podczas mojego niedawnego pobytu w Berlinie i poświęcone są E. Lasker-Schüler.

Te wiersze to wczesna, pięcioczęściowa wersja poematu Kraina Zachodu. Po otrzymaniu w połowie maja próbnych wydruków Trakl decyduje się na antykwę. Z końcem maja korekta tomu (na zamku Hohenburg), potem dalsze korekty, aż do końca lipca.

W czerwcu zwraca się do Holenderskiego Urzędu Kolonialnego z pytaniem o możliwość zatrudnienia w kolonialnej służbie sanitarnej. Po dziesięciu dniach przychodzi odpowiedź odmowna.

Z końcem lipca Ludwig Wittgenstein, który otrzymał ogromny majątek w spadku po ojcu, przychyla się do wniosku Ludwiga von Fickera, aby przekazać Traklowi sumę 20 000 koron z funduszu pomocy austriackim artystom. Wystarczyłoby to na parę lat życia bez trosk materialnych, ale sumy tej poeta nie mógł już wykorzystać. Spośród wskazanych przez Fickera artystów podobną sumę otrzymali Rainer Maria Rilke i Carl Dallago, 10 000 koron wspomogło fundusz wydawniczy „Brennera”, 5000 otrzymał Oscar Kokoschka, mniejsze sumy m. in. Adolf Loos i Karl Borromaeus Heinrich.

Na wiadomość o otrzymaniu dotacji Trakl napisał, prawdopodobnie z początkiem sierpnia: Od lat wydanemu na wszelkie przypadki życia, oznacza dla mnie to wszystko, że będę mógł teraz bez przeszkód zwrócić się ku własnej ciszy. Oby to, co dzięki temu stanie się wierszem, było godne szlachetnego człowieka, któremu tak wiele zawdzięczam.

Przekazuje Ludwigowi von Fickerowi zanotowany na kartce aforyzm: Uczucie w chwilach bytu podobnego śmierci: Wszyscy ludzie są godni miłości. Budząc się, czujesz gorycz świata; jest w tym twoja niewyrównana wina; twój wiersz niedoskonałą pokutą. Ogł. w: „Der Brenner” 1915; rękopis zaginął.

24 sierpnia odjazd z transportem wojskowym. Ficker wspominał, że była cicha księżycowa noc, kiedy Trakl z czerwonym, przy każdym pożegnalnym geście jakby widmowo chwiejącym się goździkiem na czapce wsiadał do bydlęcego wagonu...

Z listu do Fickera z Wiednia, 26 sierpnia: Wczoraj, kiedy przybyłem do Salzburga, powiadomił mnie mój brat, że moja nowa książka właśnie się ukazała. Może mógłby Pan ją zdobyć w księgarni w Innsbrucku. (Tom Sebastian im Traum trafił do księgarń dopiero w roku następnym.)

Z kolejnych listów, początek września: Cieszyłbym się bardzo, gdyby Pan zechciał mnie w paru zdaniach powiadomić, czy błędy drukarskie w mojej książce rzeczywiście zostały poprawione. Czy książka spotkała się z dobrym przyjęciem, czy też wskutek wydarzeń wojennych nie zwrócono na nią uwagi.

Dziś wyruszamy do Galicji. W naszym początkowym miejscu przeznaczenia nie mieliśmy ani godziny postoju. Droga była niezwykle piękna. Spędzimy jeszcze prawdopodobnie trzy dni w pociągu.

Krzysztof Lipiński w opowieści Galicja 1914: Śmierć poety, „Pismo Literacko-Artystyczne” 1984 nr 10, s. 53–71; przedruk w „Almanachu Ziemi Limanowskiej” 2004 nr 18, s. 22–30: Opracowana przez sztabowych oficerów trasa wojsk stacjonowanych w Innsbrucku wiodła przez Salzburg, Wiedeń, Bratysławę, Budapeszt i północny skraj Wielkiej Niziny Węgierskiej, dalej między wzgórzami Slowacji ku Przełęczy Łupkowskiej, która w zimie stanie się widownią krwawych walk, do Galicji, następnie przez Zagórz i Chyrów do miejscowości Rudki, skąd kierowano przybyłe oddziały na pole walki.

Jednostka Trakla, szpital polowy 7/14, towarzyszy bitwie pod Gródkiem–Rawą Ruską w dniach 8–11 września. W pobliskiej szopie Trakl doglądał prawie stu ciężko rannych żołnierzy, pozbawionych lekarza i medykamentów.

Z listu do Fickera z Limanowej, początek października: Mamy za sobą cztery tygodnie bardzo wyczerpujących marszów przez całą Galicję. Od dwóch dni wypoczywamy w małym miasteczku w zachodniej Galicji wśród łagodnych i pogodnych wzgórz i pozwalamy sobie na nieco spokoju po wszystkich wielkich wydarzeniach ostatniego czasu. Jutro lub pojutrze maszerujemy dalej. Wydaje się, że trwają przygotowania do nowej wielkiej bitwy. Oby niebiosa były tym razem dla nas łaskawe.

Lipiński: Trakl wynajął prywatną kwaterę – wolał samotność. W prowadzonej przez miejscowego Żyda karczmie bywał często, w starym, murowanym, narożnym piętrowym domu, położonym przy rynku, przez który przeciągały nieprzerwanie kolumny ludzi i sprzętu.

Ze szpitala stacjonującego w Wadowicach Trakl został skierowany 7 października na obserwację do szpitala garnizonowego w Krakowie (obecnie szpital wojskowy przy ul. Wrocławskiej 1/3). Historia choroby sporządzona przez lekarza w Wadowicach: Od czasu wyjazdu z Innsbrucku dn. 26 VIII Trakl wykazuje na przemian stany katatoniczne i podniecenia. W dniu bitwy pod Gródkiem (13 X) [sic!] chciał bezwarunkowo udać się na front i został rozbrojony przez 6 mężczyzn. Do każdego dowództwa etapowego zwracał się o przeniesienie na front w charakterze piechura. Trzeba przy tym dodać, że w cywilu nie wykonuje swojego zawodu, lecz „tworzy”. Podczas podróży tutaj podjął próbę ucieczki i został schwytany w pociągu jadącym do Rzeszowa.

Z historii choroby sporządzonej przez lekarza w Krakowie: Ojciec zmarł przed 5 laty w wieku 74 lat na sercową puchlinę wodną. Matka żyje, chora nerwowo – narkotyzuje się opium. 5 rodzeństwa. Najmłodsza siostra cierpi na histerię. Jako dziecko wym. próbował się zabić. Po raz pierwszy jako 5‑letnie dziecko wskoczył do wody. Ostatni raz na wiosnę ost. r. – Poza tym „w pełni zdrowy”.

Inną ręką: Od lat już cierpi okresowo na ciężkie depresje psychiczne ze stanami lękowymi, wtedy zaczyna mocno pić, aby się od tych lęków uwolnić. Od dzieciństwa już miewa okresowo halucynacje ze zwidami twarzy, wydaje mu się, jakby za plecami stał człowiek z wyciągniętym nożem. Od 12 do 24 roku życia nie miał takich objawów, obecnie od 3 lat znów cierpi na te widzenia twarzy, a prócz tego bardzo często słyszy głos dzwonów. Swojego ojca nie uznawał za własnego, lecz przypuszczał, że pochodzi od jakiegoś kardynała i że w przyszłości zostanie wielkim panem. 10 października: Zachowuje się dość spokojnie, nocą cierpi zazwyczaj na bezsenność, pisze jakieś wiersze. 16 października: Czasem usilnie dopomina się o zwolnienie, czuje się całkiem zdrowy, chce się udać na front.

Z listu do Fickera, 12 października: Od pięciu dni jestem tu w szpitalu garniz. w celu obserwacji mojego stanu duchowego. Moje zdrowie jest co nieco naruszone i bardzo często popadam w niewypowiedziany smutek. Można mieć nadzieję, że te dni depresji wkrótce miną.

Z kolejnego listu, 21 października: Ponieważ do dziś nie otrzymałem jeszcze znaku życia, domyślam się, że nie otrzymał Pan mojej kartki polowej. Po 14-dniowym pobycie w tutejszym szpitalu garniz. opuszczam Kraków. Dokąd się udam, nie wiem jeszcze. Mój nowy adres przekażę Panu jak najszybciej. (Niewysłana kartka polowa, przekazana z Pragi dopiero 9 listopada przez współpacjenta.)

List do Ludwiga Wittgensteina (odebrany przez adresata 30 października): Wielce Szanowny Panie! Byłbym Panu wielce zobowiązany, gdyby zaszczycił mnie Pan swoimi odwiedzinami. Jestem około 14 dni w tutejszym szpit. garniz. na piątym oddziale chorób psychicznych i nerwowych. Być może, w najbliższych dniach będę mógł opuścić szpital, aby wrócić na front. Zanim zapadnie co do tego decyzja, bardzo serdecznie chciałbym z Panem porozmawiać. Z najlepszymi pozdrowieniami oddany Panu Georg Trakl.

Z listu do Cecylii von Ficker, żony Ludwiga, 24 października: Wujek Trakl będzie za parę dni zwolniony do swojej jednostki. Miasto jest bardzo interesujące.

24–25 października Ludwig von Ficker odwiedza Trakla. Według jego relacji pokój poety, na parterze oddziału psychiatrycznego, przypominał celę więzienną. Z górnego piętra dobiegały krzyki obłąkanych. Współpacjentem był porucznik dragonów cierpiący na delirium tremens; na podłodze u nóg łóżka miał miejsce do spania ordynans, poczciwy górnik z Hallstatt. Jeden z lekarzy, Polak, wyraził szczególne zainteresowanie tym przypadkiem „geniuszu i obłędu” po przeczytaniu wierszy w cenzurowanych listach. Trakl wyznał, że na dwa tygodnie przed Limanową koledzy zapobiegli jego próbie samobójstwa. Leżąc na łóżku, czytał przyjacielowi swoje ostatnie utwory i wiersze śląskiego poety barokowego Johanna Christiana Günthera (1695–1723, zmarł równie młodo jak Trakl). Ficker obiecał, że wystara się w Wiedniu o przeniesienie go do Innsbrucku. Kiedy żegnał poetę słowami „do rychłego zobaczenia”, ten nie odpowiedział i długo patrzył na przyjaciela przejmującym wzrokiem.

Depesza do Kurta Wolffa, 25 października: Sprawiłby mi Pan wiele radości, gdyby przesłał mi Pan egzemplarz mojej nowej książki „Sebastian we śnie”. Leżę chory w tutejszym szpitalu garnizonowym w Krakowie.

List do Fickera, 27 października: W załączeniu przesyłam odpisy obu wierszy, które Panu obiecałem. Od czasu Pana odwiedzin w szpitalu jest mi podwójnie smutno na duszy. Czuję się już prawie po tamtej stronie świata. Na koniec chcę jeszcze dodać, że w przypadku mojego zgonu jest moim życzeniem i wolą, aby wszystko, co posiadam z pieniędzy i innych rzeczy, stało się własnością mojej ukochanej siostry Grety. – Załączone wiersze: Skarga (Sen i śmierć, posępne orły...) i Gródek.

3 listopada o godzinie dziewiątej wieczorem Trakl umiera z powodu zatrucia kokainą. W prowadzonym po polsku rejestrze zgonów wpisano jako przyczynę śmierci: „(osłabienie) wada serca”. Z historii choroby (w jęz. niem.) 4 listopada: Przedwczoraj wieczorem całkiem żwawy, wczoraj rano w głębokim stanie bezświadomym, źrenice rozszerzone, bez reakcji. Nie reaguje na ukłucia igły, oddech głęboki w odurzeniu. Puls zwolniony, napięty (suicid przez zatrucie kokainą!). Pomimo środków pobudzających stan nie poprawił się, o 9 wiecz. exitus letalis.

6 listopada pogrzeb na cmentarzu Rakowickim w Krakowie. Ludwig Wittgenstein podał w liście do Fickera z 13 lutego 1915 miejsce pochówku: 3570, kwatera XXIII, rząd 13, grób 45.

Z listu ordynansa Mathiasa Rotha do Ludwiga von Fickera: Mnie mój Pan zawsze okazywał współczucie i dlatego ja nigdy w życiu o nim nie zapomnę... Bez ustanku, wciąż i wciąż myślę o moim szanownym, drogim, dobrym Panu i dlaczego on tak żałośnie i w taki sposób musiał się zatracić? Więc 3 wieczorem [miało być zapewne: 2 – przyp. wyd.] on był jeszcze taki dobry i po bratersku powiedział jeszcze o wpół do 7, proszę mi przynieść rano o 7 czarną i ja mam iść spać. A dn. 4 było inaczej, mój drogi Pan wcale już nie potrzebował czarnej. Bo w nocy dobry Bóg do siebie go powołał.

Na pytanie przyrodniego brata Wilhelma szpital przesłał odpowiedź: ...powiadamia się, że brat Pana akces. farm. Georg Trakl leczony był w tutejszym szpitalu na zaburzenia umysłowe (Dement. praec.), 2 listopada w nocy podjął próbę samobójstwa przez otrucie się kokainą (środek ten przyniósł prawdopodobnie z apteki polowej, gdzie był zatrudniony, i tak ukrył, że mimo starannego przeszukania nic u niego nie znaleziono) i mimo wszechstronnej pomocy lekarskiej nie dało się go uratować. Zmarł 3 października o 9 wieczorem i został pochowany na tutejszym cmentarzu Rakowickim.

Z listu Wittgensteina do Fickera, 6 listopada z Komendantury Wojskowej Krakowa, ze statku SMS „Goplana”: Wczoraj w nocy tu przyjechałem i dzisiaj rano otrzymałem w szpitalu garnizonowym wiadomość o śmierci Trakla. Jestem wstrząśnięty; chociaż go nie znałem! Oby było mi dane, abym jeszcze raz Pana tu zobaczył!

Wittgenstein, przydzielony w sierpniu do Krakowa, pełnił służbę jako kanonier na patrolowym statku „Goplana”, który pływał między Sandomierzem a Zatorem. W październiku otrzymał przepustkę na wyjazd do Wiednia w sprawach rodzinnych.

Z listu Wittgensteina do Fickera, 16 listopada z Krakowa: Dziękuję za Pana kartkę z 9-go. Oto wszystko, czego się dowiedziałem o śmierci biednego Trakla: trzy dni przed moim przyjazdem zmarł na niedomogę serca. Coś mnie wstrzymywało, by po tym powiadomieniu pytać jeszcze o okoliczności, bo przecież to, co jedynie ważne, zostało już powiedziane. / 30-go października otrzymałem od Trakla kartkę z prośbą, abym go odwiedził. Odpowiedziałem niezwłocznie: że spodziewam się przyjechać do Krakowa w najbliższych dniach i zaraz do niego przyjdę.

Z listu Wittgensteina do Fickera, 28 listopada z Krakowa: Dziękuję za przysłanie wierszy Trakla. Nie rozumiem ich, ale ich ton mnie uszczęśliwia. To jest ton prawdziwie genialnego człowieka.

Z listu Fickera do Wittgensteina, 29 grudnia: Czy mogę przy tej okazji skierować do Pana prośbę, może tylko pytanie? Czy mógłby Pan się zorientować, czy grób Trakla został jakoś oznaczony, tak aby wykluczyć pomyłkę przy późniejszej ekshumacji? Mnie i siostrze poety zależałoby mianowicie bardzo na tym, aby jego szczątki zostały po zawarciu pokoju przeniesione do Tyrolu i pochowane tutaj na wspaniale położonym nowym cmentarzu w Mühlau. Bo właśnie tutaj powstały jego najważniejsze poezje, stąd – z „Brennera” – utwierdziło się jego znaczenie i tutaj, gdzie przez rok był moim domownikiem, znalazł przed wojną, na którą pociągnął z entuzjazmem, ostatnią przystań. Ja też tak blisko byłem z nim związany, że ta ostatnia posługa miłości ku jego czci jawi mi się jako szczególna przyjacielska powinność.

***

Szczątki poety, ekshumowane 25 września, zostały 7 października 1925 pochowane na cmentarzu gminy Mühlau koło Innsbrucku (dziś w obrębie miasta).

Siostra Greta popełniła samobójstwo w Berlinie w nocy z 22 na 23 września 1917. Matka poety zmarła 26 października 1925. Spośród rodzeństwa najdłużej, do roku 1973, żyła Maria, wciąż w tym samym salzburskim mieszkaniu, zamienionym teraz na muzeum: przeznaczyła do zbiorów ocalone przedmioty i pamiątki rodzinne. Wraz z jej śmiercią rodzina Traklów wygasła.
                                                                                                                  A.L.